piątek, 1 listopada 2013

Od Taylora

Podciągnąłem się na wyższą gałąź ogromnego dębu, oparłem głowę o pień i odetchnąłem, przywołując wspomnienia. Szkoda, że do Creepy City dotarłem tak późno, gdy tylko wysiadłem z samochodu tego "uprzejmego człowieka" który mnie podwiózł poczułem, zimny powiew świadczący o tym, że w tym mieście są ludzie tacy jak ja; bardziej magiczni, spokrewnieni ze stworzeniami o nadprzyrodzonej mocy, którą sami posiadali... Trzeba by jakichś zapoznać, ale może nie teraz. Nie do końca byłem pewien ile czasu przesiedziałem na drzewie, nie do końca też zdawałem sobie sprawę ile ludzi z dołu krzyczało: 'Ej koleś, jak ty tam wlazłeś?!" ignorowałem ich, co pomogło bo szybko stracili zainteresowanie. Dopiero gdy zapadł zmierzch powróciłem na ziemię i wybrałem się na spacer po zmroku, idąc tak ze wzrokiem utkwionym w butach i kapturem narzuconym na głowę, nie zauważyłem, iż z przeciwka idzie dziewczyna w słuchawkach i z zamkniętymi oczami. Wpadłem na Nią, a raczej Ona na mnie. Upadła na chodnik, błyskawicznie wyciągnąłem do Niej rękę, tym samym pomagając Jej wstać

< Kristin =3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz