Nikogo nie było a ja siedziałam chyba z parę minut w jednym miejscu.Po paru sekundach ból nie mijał nie miałam wyjścia i podciągnęłam się do góry na murze.Cały czas mnie ktoś wołał ale myślałam że to znowu te głosy.Co chwile coś się działo.Po 30 minutach zobaczyłam na końcu Cry który biegnie w moim kierunku to nie były te zwidy on był akurat prawdziwy.Wszytko powoli mi się zmazywało.
-Cry kurwa ja chcę stąd wyjść - jęknęłam trzymając się za rękę.
<<Cry??>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz