Odprowadziłem ją do dużego domu.
Już miałem pójść, ale Meg zatrzymała mnie.
-Eh.. Nie wszystkich o to pytam, ale... zostałbyś na noc?-zapytała.
-Skoro nalegasz...-uśmiechnąłem się.
Ona położyła się do łóżka, a ja usiadłem na krześle.
Meg co chwilę się budziła, więc zaśpiewałem jej "kołysankę" o pożeraczu snów zwanym "Baku".
>Meg?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz