wtorek, 3 grudnia 2013
Od Taylora CD Historii Kristin
WYBACZ, NAPRAWDĘ PRZEPRASZAM, ŻE PISZĘ TO PO TAK DŁUGIM CZASIE. TO SIĘ NIE POWTÓRZY, OBIECUJĘ! ♥
Przystanąłem na chodniku przed domem Kristin. Od rana próbowałem się do Niej dodzwonić, dzwoniłem co godzinę od ósmej rano, cóż... Na niewiele się to zdało, było po szesnastej a ja nadal się z Nią nie skontaktowałem. Teraz, dzwoniłem bezmyślnie dzwonkiem w nadziei, ze może w domu, będzie Jej brat i dowiem się co się dzieje. Światła w domu były zapalone, no przynajmniej dwa. Zakląłem cicho i oparłem się zdenerwowany o mur. Nagle, czarny samochód wyjechał zza rogu i ostro zahamował pod domem. Kierowca, którym okazał się być brat Kristin którego tak wyczekiwałem spojrzał na mnie. Jego wzrok nie był zbyt przymilny i pełen słońca, lecz nie było w nim nienawiści.
- Czego tu chcesz ? - zapytał wysiadając z auta i zatrzaskując za sobą drzwi
- Ja do Kristin, od rana nie mogę się dodzwonić i zastanawiałem się, czy coś się Jej nie stało...- chłopak przerwał mi unosząc dłoń;
- Jest w szpitalu. Właśnie wracam z odwiedzin. - odpowiedział i bez słowa wszedł za bramę domu, która okazała się być otwarta...
Skrzywiłem się - no super! Teraz jeszcze jedna rundka pod dom, po auto i spod domu do szpitala. Świetnie... Ale zaraz... W SZPITALU?! Skąd się wzięła w szpitalu?! Co się stało?! Cholera... Rzuciłem się biegiem w stronę domu, na ulicy było pełno ludzi więc nie mogłem ot tak przeskoczyć dwa kilometry {Wampir...}. Po piętnastu minutach biegu, przerywanego marszem, rzuciłem się na samochód stojący pod domem. Wyciągnąłem klucze, i wsiadłem do auta....
< Kristin? >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz