-cholera - burknęłam i ruszyłam po pomoc.
~~**~~
-budzi się! - wrzasnął ktoś na korytarzu w moim kierunku.Siedziałam tam już dobre 7 godzin i obecnie była 02:00.Przeciągnęłam się i zgarnęłam dwa kubki kawy,ruszając do sali Taylora.Kiedy weszłam do sali siedział już na łóżku.
-nie strasz mnie tak idioto - burknęłam podając mu kawę.
-co się stało ? - zapytał szybko
-to prawdopodobnie spadłeś z jakiegoś małego urwiska bo dali ci 7 szwów - odpowiedziałam szybko siadając na brzegu łóżka.-następnym razem uważaj na głowę - zaśmiałam się i pocałowałam go w czoło.- pójdę po kanapki - uśmiechnęłam się i wyszłam ruszając na stołówkę.
<XD co parę rozdziałów szpital, Taylor??>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz