Po pierwsze, bardzo ale to bardzo przepraszam Cie, że piszę to po ponad miesiącu. Chciałam pisać wraz z Tobą jedno opow. lecz nie mogę Cię złapać. Teraz będę dokańczać od razu ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Jasne... -mruknęłam - ale gdybyś jednak mi nie do końca wierzył...- zrobiłam przerwę i skuliłam się, pozwalając na Zmianę w Anioła. Potem tylko uśmiechnęłam się mrocznie i podeszłam do okna, chłopak przyglądał się mi. Lubiłam tą postać. Postać Księżniczki Nocy. Czułam się jak prawdziwa ja, czułam dokładnie jak krew krąży w moim ciele, czułam potęgę i pewność siebie. Rozprostowałam skrzydła i przypomniałam sobie wszystkie wydarzenia minionych lat. Niby tak bliskie, a jednak tak dalekie... Zakląłam pod nosem, gdyż obrazy San Antonio ustąpiły miejsca przedziwnej wizji, od której zrobiło mi się gorąco, zamazana postać szła do mnie lecz jej nie widziałam, była otoczona gęstą mgłą, wydawało mi się, że nie ma twarzy a.... I nagle wszystko poczerniało. Usłyszałam huk, i upadłam na ziemię tracąc przytomność...
< Cry? ;) jakoś weny nie mam >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz