Stanęliśmy na ulicy.
-Przepraszam... oddam Ci pieniądze-wyciągnąłem portfel.
Nagle dało się słyszeć pisk opon. Coś uderzyło w Meg i poleciała ona 2 metry dalej. Szybko pobiegłem do niej. Była cała we krwi. Umierała. Złapałem ją za rękę.
-Meg!-wołałem ze łzami w oczach.
Nagle z końca ulicy przybiegla dziewczyna.
>Rin?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz