sobota, 7 grudnia 2013
Od Taylora CD Historii Kristi
Dopiero teraz nałożyłem na głowę... Kask? Nie wiem jak to w Paintballu nazywają, ale mniejsza z tym. Na środku był naszyty wielki niebieski prostokąt, Kristin miała zielony. Ogółem drużyny były trzy (niebiescy, czerwoni, zieloni) , każda licząca po 12 zawodników. Nasz "nauczyciel" powiedział, żebyśmy nie strzelali z bliska, bo kulka z farbą nie zdąży się rozbić i można nieźle dostać. Poza tym, mogliśmy kopać rowy, włazić na drzewa, chować się wszędzie gdzie się dało na leśnej arenie. Po kilku minutach, gra się rozpoczęła, każdy ruszył w swoją stronę, ja od razu wbiegłem w gęstwinę i wybrałem najgęstsze zarośla. Wskoczyłem w nie i zamarłem. Zacząłem nasłuchiwać. Ktoś, szedł leśną ścieżką, nie patrząc po krzakach, lecz po drzewach. Było cicho, co mnie zdziwiło. Gdy z lasu wyłoniła się moja pierwsza "ofiara" od razu spojrzałem na prostokąt na kasku; Czerwony. Chwyciłem broń i wycelowałem z nogi. Oddałem śliczny strzał, który przewrócił dziewczynę, wybiegłem z krzaków i nie zwalniając biegu strzeliłem jeszcze raz. Okay, teraz trzeba nie dać się złapać. Usłyszałem za sobą krzyk jakiejś dziewczyny, którą ktoś zestrzelił i puściły jej nerwy. Biegłem przed siebie, aż zatrzymałem się przed istnym pobojowiskiem... KAŻDY STRZELAŁ DO PRZECIWNIKA stojąc na tej SAMEJ polanie. Zachichotałem i odwróciłem się niespodziewanie, tuż przede mną wyrósł ktoś z drużyny zielonych. Rozpoznałem cichy śmiech i zdałem sobie sprawę, że kulka z zieloną farbą powędrowała w moją stronę dostałem w głowę, kulka się nie rozbiła więc szczęście, że miałem kask. Uśmiechnąłem się chytrze, i obiegłem dziewczynę strzelając do niej. Pierwszy raz, Kristin wykonała śliczny unik ale potem noga obsunęła się na błocie i została opryskana farbą prosto w pośladki. ( :D) Zakręciłem za drzewami gdzie spotkał mnie ostrzał ze strony Czerwonych, trochę mnie pokolorowali ale i tak się odwdzięczyłem. Potem gdy byłem już strasznie zziajany, zatrzymałem się pod drzewem i pogrzebałem w broni która przy ostatnim ostrzale się zacięła. Gdy już stwierdziłem, że jest okay, postanowiłem wypróbować broń. Jednak coś poszło nie tak. Pojemnik na kulki z farbą rozwalił się, a cała farba rozbryzgnęła na mnie. Zatoczyłem się do tyłu, potknąłem o kamień i już. Wypadek gotowy, potoczyłem się w dół zbocza, kask spadł, a ja przy nie miękkim lądowaniu rozciąłem głowę o kamień. Potem, było ciemno.
< Kristin? Nie ma to jak mały wypadek na arenie!>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz