Przechadzałem się po mieście jak to ujęła Rin "szukałem sensu istnienia".
O wilku mowa... Zobaczyłem ją na środku ulicy. Jechało rozpędzone auto.. Miałem się rzucić i odciągnąć ją z jezdni, ale nagle wzleciała ponad ziemię. Po całej akcji podbiegłem do niej.
-Em... Co to było?-zapytałem.
-To co widziałeś, jak mówiłam nie jestem zwykłym człowiekiem-burknęła.
-Co teraz ubolewasz nad stratą mleka?-zapytałem.
-Yhym...-uśmiechnęła się krzywo.
-Jeśli tak bardzo chcesz to kupię Ci drugie-skłoniłem się.
>Rin?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz